Przystosowanie się do nowej rzeczywistości nie jest łatwe, a powrót do przeszłości nie jest możliwy. Codziennie na nowo przypominam sobie, że nie jestem już małą dziewczynką, że czas wziąć się w garść i zrobić porządek ze swoim życiem. Wyznaczyć sobie określony cel i dążyć do tego za wszelką cenę. Ale również codziennie potykam się o coś i tracę wiarę we własne siły. Wtedy już sama nie wiem czego tak naprawdę chcę.
Czas dać sobie mocnego kopa i działać, działać, działać! Żeby za jakiś czas dookoła nie zostało jedynie gruzowisko tego, co już w jakimś stopniu udało mi się zbudować. Będę powtarzać sobie - jest dobrze, świetnie, genialnie! Będę oszukiwać samą siebie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie widzę innego wyjścia, bo po ostatnich wydarzeniach, uświadomiłam sobie, że życie jest cholernie krótkie i trzeba je wykorzystać, wycisnąć do ostatniej kropelki! Bo nikt z nas nie wie kiedy przyjdzie mu stąd odejść.
Jest pozytywnie, jest pozytywnie, jest pozytywnie...
A kocur śpi spokojnie i nie przeszkadzają mu nawet odgłosy wiertarki zza ściany!